Wielka radość, ogromna duma! Mieliśmy swój udział w tym wyjątkowym przedsięwzięciu – członkowie Aeroklubu Warszawskiego uczestniczyli w locie balonem, podczas którego ustanowiono rekord świata i nowy rekord Guinessa w wysokości skoku tandemowego – 11 373 m n.p.m.

Za tym rekordowym lotem i skokiem stoi Polska Stratosfera – projekt załogowych lotów stratosferycznych balonami na ogrzane powietrze oraz wysokościowych skoków spadochronowych.  Przypomnijmy, że pięć lat temu, 3 grudnia 2014 roku załoga Polskiej Stratosfery wpisała się w historię światowej aeronautyki, pobijając łącznie trzy rekordy wysokościowe. Rekordowa ekipa w składzie: skoczkowie spadochronowi Tomasz Witkowski, Tomasz Kozłowski i Arkadiusz Majewski wyskoczyli na wysokości 10 600 metrów trzyosobową formacją z największego w Polsce balonu na ogrzane powietrze, pilotowanego przez Dariusza Brzozowskiego i Włodzimierza Klóska. Balon osiągnął rekordowy pułap ponad 11 000 metrów.

W miniony piątek, 25 października, Polska Stratosfera zrealizowała kolejny rekordowy projekt! Wspólnie ze Szkołą Spadochronową LOT G7 zorganizowała lot balonem, podczas którego ustanowiony został wspomniany rekord Guinnessa w wysokości skoku tandemowego (11 373 m n.p.m.), a równocześnie padł nowy (nieoficjalny) rekord Polski w wysokości lotu balonem na ogrzane powietrze – ok. 11 880 m n.p.m.

Jak do tego doszło i jak to się odbyło? W piątek 25 października 2019 wcześnie rano wystartował z podwarszawskiego Wieliszewa największy w Polsce balon na ogrzane powietrze. Na pokładzie byli skoczkowie spadochronowi: Arkadiusz MAYA Majewski – członek Sekcji Spadochronowej Aeroklubu Warszawskiego – w roli tandem pilota, Amerykanin Jim Wigginton jako pasażer tandemu oraz kamerzysta Wiktor Drewnik. Pilotem balonu był podobnie jak w roku 2014 Dariusz Brzozowski, w locie uczestniczył także, jako członek załogi i operator sprzętu pokładowego, Tomasz Witkowski – również członek naszej Sekcji Spadochronowej, a obecnie także dyrektor Aeroklubu Warszawskiego – który w poprzednim wysokościowym projekcie był skoczkiem.  Poza wymienionymi osobami w projekt zaangażowanych było dodatkowo trzydzieści osób.

Celem całego przedsięwzięcia, o nazwie Punya Project, miało być zwrócenie uwagi na problem chorób nowotworowych. Ukochana żona Jima Wiggintona, Nancy Punya, zmarła kilka lat temu na raka. Niedługo potem Jim powołał do życia fundację The Punya Thyroid Cancer Research Foundation, która wspiera walkę z chorobami nowotworowymi, koncentrując swoje wysiłki na poprawie komfortu życia chorych i walce o przedłużanie ich życia. Pragnąc uczcić pamięć swojej żony i chcąc pomóc innym chorym, Jim postanowił ustanowić rekord Guinnessa i zadedykował go Nancy, nazywając projekt jej imieniem.

Po wielu nieudanych próbach, które odbyły się m.in. w Szwecji, Stanach Zjednoczonych i Dubaju, Jim postanowił podjąć ostatnią, siódmą próbę. Zaplanował ją w Polsce i zaprosił do pomocy w organizacji tego rekordu właśnie członków Polskiej Stratosfery.

Przeprowadzenie takiego przedsięwzięcia to wyzwanie niezwykle trudne i wymagające, nie tylko pod względem technicznym oraz logistycznym, ale także z uwagi na niemożność przewidzenia wszystkiego i konieczności zmierzenia się z wieloma niewiadomymi. Do największych trudności i wyzwań tego lotu oraz skoku zaliczyć trzeba:

➡ konieczność zapewnienia specjalistycznego sprzętu do oddychania tlenem dla całej załogi; mimo oddychania czystym tlenem, na wysokościach powyżej 10 000 m, istnieje bardzo duże ryzyko hipoksji, czyli niedotlenienia, które w bardzo krótkim czasie prowadzi do utraty przytomności i śmierci

➡ temperatura powietrza na wysokości 11 000 m n.p.m. osiąga -60 stopni Celsjusza

➡ małe ciśnienie tlenu powoduje problemy ze spalaniem gazu, używanego do podgrzewania balonu, co z kolei utrudnia wznoszenie się balonu

➡od wysokości ok. 10 500 m nie widać już w ogóle płomieni wewnątrz powłoki balonu i nie ma pewności, czy płomień wciąż się pali

➡ rozrzedzone powietrze nie daje możliwości sterowania ciałem przez pierwszych ok. 10 sekund skoku

➡ skok tandemowy z takiej wysokości jest najtrudniejszym rodzajem skoku
spadochronowego

➡ spadochronik hamujący i stabilizujący, tzw. drogue, nie napełnia się prawidłowo z powodu małej gęstości powietrza.

Funkcję organizatora rekordu przyjął Arkadiusz MAYA Majewski, natomiast skok jako tandem pilot miał wykonać Tom Noonan, dyrektor ds. tandemów United Parachute Technologies oraz dyrektor United States Parachute Association. Ostatecznie jednak Tom nie mógł wziąć udziału w locie i zastąpił go właśnie Arek, który zadedykował ten rekordowy skok swojemu zmarłemu niedawno na nowotwór koledze, instruktorowi spadochronowemu, Sławomirowi Drzymalskiemu. Obowiązki kierownika skoku przejęła Katarzyna Witkowska, podobnie jak Arek reprezentująca Sekcję Spadochronową naszego Aeroklubu. Do ekipy lotu dołączył także Wiktor Drewnik, który nagrał ten rekordowy skok, również pełniąc zastępstwo za kamerzystę z ekipy Jima.

Cieszą nas niezmiernie i te polskie, i nasze aeroklubowe akcenty w tym wydarzeniu. Wielkie gratulacje i wyrazy uznania należą się całej ekipie tego fascynującego, nietuzinkowego przedsięwzięcia.  Gratulujemy sukcesu i jesteśmy bardzo dumni, że mieliśmy swój udział w projekcie spełniającym lotnicze marzenia. To przecież także nasza misja 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.